historia | zarząd | galeria zdjęć | regulamin rajdów I OFF ROAD 
 


 

           
                      
Janusz Kulig zginął w wypadku!


W piątek wieczorem, 13 lutego 2004, na przejeździe kolejowym w Rzezawie koło Bochni zginął tragicznie trzykrotny mistrz Polski i wicemistrz Europy w rajdach samochodowych Janusz Kulig. Jego samochód został zmiażdżony przez pociąg.
"Samochód fiat stilo, którym jechał Kulig, został zmiażdżony przez pociąg jadący na trasie Kraków-Tarnów- powiedział komisarz Krzysztof Dymura z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej w Krakowie. - Przejazd w tym miejscu jest strzeżony, jednak z nieustalonych przyczyn nie zostały opuszczone szlabany. Janusz Kulig zmarł krótko po wypadku". Policja zabezpiecza ślady wypadku. Zatrzymana została dróżniczka. "Jak powiedział mi maszynista, widział wjeżdżający na tory samochód i dawał ostrzegawcze sygnały świetlne oraz dźwiękowe, jednak auto nie zatrzymało się - dodał komisarz Dymura, który był na miejscu wypadku. - Pociąg nie był już w stanie się zatrzymać i wpadł na samochód, rozbijając go doszczętnie. Musiano rozcinać blachy auta, aby wyciągnąć kierowcę, który jechał sam". Janusz Kulig urodził się 19 października 1969 roku w Łapanowie, mieszkał w Krakowie, miał żonę i córkę. Zawodowo zajął się sportem w 1991 roku. Jeździł wtedy Fiatem 126 P. Mistrzem Polski został po raz pierwszy w 1995 roku. W roku 1997 , 2000 i 2001 był mistrzem Polski w klasyfikacji generalnej, w w 2002 zdobył wicemistrzostwo Europy.

    Tysiące wirtualnych świec płonie w internecie. To hołd dla Janusza ,  
             wielokrotnego mistrza Polski i wicemistrza Europy
                             w rajdach  samochodowych.
          Jego śmierć wstrząsneła kibicami i sympatykami rajdów.
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

           ...Pamiętasz?...Pamiętaj !   

Był piątek jak każdy inny, ale że trzynasty – kogo to obchodziło, przecież przesądy nie są dla nas, zawsze się myśli w tą lepszą stronę. Wielu ludzi przejeżdżało po tamtej drodze, przecież to były ferie. Przejeżdżając przez Łapanów wielu myślało o Januszu, w końcu to Jego rodzinna miejscowość. Wielu czuło radochę ,że jest Facet Który Godnie reprezentuje Nasz Kraj i może być Mistrzem. Był wieczór, a jak to wieczorami, większość ludzi oglądało telewizję, Ty też, aż nagle NADESZŁA WIADOMOŚĆ. Była jak zły sen, jak koszmar, chciałeś się obudzić, ale nie... TO BYŁA PRAWDA – Janusz Kulig zginął tragicznie na przejeździe kolejowym koło Bochni. W pierwszej chwili nie mogłeś tego zrozumieć, głosy z radia, telewizji dochodziły jakby zza ściany „Przed chwilą dotarła do nas tragiczna wiadomość, jeden z najlepszych kierowców rajdowych – Janusz Kulig zginął w wypadku samochodowym...”, nie mogłeś tego wytłumaczyć, będąc w szoku nie mogłeś wydobyć  z siebie ani słowa. Zginął Mistrz... zginął ...i do tego w wypadku samochodowym... przecież On całe życie był za kółkiem... to przecież nie możliwe, nie On, nie... czułeś ogromny żal, ale jednocześnie wiedziałeś, że ani w części nie oddawało to bólu rodziny, która została bez ojca, męża, syna, wnuka... Tak się zastanawiałeś – dlaczego Pan Bóg wybrał właśnie Janusza, dlaczego właśnie Jego?? Akurat wtedy kiedy był tak potrzebny... przecież każdy młody chłopak oddałby wiele, żeby choć chwilę z Nim porozmawiać, przecież niektórzy z nich z niecierpliwością czekali na lekcję rajdowej jazdy samego Mistrza, Ich Mistrza... A teraz Mistrz odszedł... Co mogłeś powiedzieć... powoli dochodziło do Ciebie, że już nic nie da się zrobić, ale gdyby można było cofnąć czas... gdyby... gdyby... ale Twoje gdybanie na nic się nie zdawało, nie zdarzył się żaden cud – Janusz nie zmartwychwstał... nie okazało się, że to pomyłka... pozostała Ci wtedy tylko jedna myśl – Janusz Żegnaj... ale mam nadzieje, że kiedyś się jeszcze spotkamy i... być może, kiedyś się jeszcze z Tobą przejadę drogami Miejsca Do Którego Trafiają Tylko Wyjątkowi...

Teraz minja kolejna smutna rocznica... kolejny dzień bez Janusza... kolejny dzień bez Mistrza... Rajdy już nie są dla Ciebie tym samym... już nigdy nie będą... zapalając znicza na Jego grobie przypominasz sobie pogrzeb... te tłumy ludzi których faktycznie dotknęła śmierć Janusza, którzy chcieli mu towarzyszyć w tej ostatniej drodze...
       „Poległym bohaterom śpiewają anioły, płaczą zimnymi łzami
                Niekończące się żałobne dni zmieniają się w lata”
Były kobiety, mężczyźni, dzieci i dorośli, każdy inny ale jedno ich łączyło, tak mocno – każdemu z nich było cholernie źle, bo nie było z nimi już Mistrza, przynajmniej nie fizycznie... bo dla nich Jasiek i tak zawsze będzie żywy, zawsze będzie Ich Wielkim Mistrzem, za którym jeździło się na rajdy dopingując, bez względu na to czy padał deszcz czy śnieg, czy przeciwnie żar lał się z nieba... ale przecież to nie było ważne, ważne było, żeby kibicować Januszowi, bez względu na nic, bez względu na to czy wygra On czy ktoś inny... Kiedy nadjeżdżał Jego samochód było słychać słowa hymnu kibiców:
      „Pędzi, pędzi Kulig, niczym błyskawica, hej minął Hołowczyca...”
Na pogrzebie wszyscy byli poważni... prawie każdy płakał, nie zwracając uwagi na to, że inni patrzą... bo jakże ukryć coś co płynie prosto z serca...
     „Więc to jest pożegnanie (...) rozwiń skrzydła i odlecisz teraz”
Dzień po pogrzebie, też dobrze to pamiętasz... grób Janusza pokryty setkami kwiatów, wokół znicze, niektórzy dali upust swoim uczuciom przynosząc wiersze, listy...
i to nie tylko tam – na feralnym przejeździe było tak samo...
                        „...Meta wiekuista, u boku   
                             Wszechmogącego Pana .
                             Jak zawsze pierwszy...
                             Nawet przed tymi wszystkimi
                             z białą kartką  za szybą...”
                        „...i może kiedyś
                            na końcu istnienia
                            spotkamy Jaśka
                            na niebieskiej trasie...”
„...droga nie poznała Ciebie (...) ten szlak zamienił w pożegnanie (..) cisza głucha dzwoni na błyszczących plecach, wyją silniki „mitsubishi” po drugiej stronie nieba... meta przejazdu zamknięta...”
      ...Tak był Ci potrzebny, Ty nasz wielki Panie ,
                     
Ty chyba kochałeś Jego rajdowanie...”

     „...Śmierć przybrała twarz pociągu
          Porwała go błyskawicznie Jak zdmuchnięcie świec w przeciągu
          W takt stukotu kół , rytmicznie...”

    „...Śmierć cicha oknem Cię zabrała... jakby wstydziła się
         wejść przez drzwi...”

        „Nic na ziemi nie zostaje wiecznie
         Ale żadne z Twoich dokonań nie było bezcelowe
        Głęboko w naszych sercach będziesz żył nadal
        Odszedłeś do domu walecznych”
       „Każdy znaczący moment schowam w sobie
        Mimo, że trudno jest zrozumieć
        Że cichy wiatr może zdmuchnąć świeczkę
        Zabierając wszystko, zostawiając za sobą ból”

Tak... patrzysz na zdjęcie... i wszystko wraca... przypominasz sobie pewien piękny, słoneczny majowy dzień... uśmiechniętego Janusza i błysk aparatu „Łał! Super! Zdjęcie z Mistrzem!” – tak wtedy myślałeś prawda... potem On wziął długopis i podpisał twoją chustę...  Teraz  zarówno to zdjęcie, jak i chusta są dla ciebie bezcenne... czujesz się wyjątkowy, bo masz część Mistrza... Który pewnie teraz jest w Tym Miejscu...

       „Wołasz moje imię, ale Twój głos zanika w wietrze
         owinięty odlecisz teraz”

       „Moje oczy są zamknięte, czuję że jesteś daleko (tak blisko)

        Daleko za tą świecącą gwiazdą
        Wiem, że znajdziesz to o co walczyłeś”

Choć tak Ci go brak wiesz, że On już dostąpił tego na co czekają wszyscy... pobytu u Boga... w Niebie...

(...) modlę się, daj odwagę duszom  Uczyń by żyły wiecznie w sercach odważnych”

Teraz już wiesz na pewno – przyjdzie taka chwila, że znowu Go spotkasz... Na pewno...

       „Więc mówię żegnajcie moi
         przyjaciele, mam nadzieję, że
        spotkamy się znów
        Kiedy nadszedł mój czas by
        odejść do łask”

Cytaty wykorzystane w „Poległym bohaterom śpiewają anioły” pochodzą ze słów piosenki „Glory to the brave” ( „Chwała walecznym” ) zespołu Hammer Fall oraz wierszy złożonych na grobie Janusza.

Kamila Kogut

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 


     Gimnazjum w Łapanowie otrzymało imię Janusza Kuliga.

Publiczne Gimnazjum w Łapanowie otrzymało we wtorek imię Janusza Kuliga, znakomitego kierowcy rajdowego, który w wieku 35 lat zginął tragicznie w wypadku na przejeździe kolejowym w lutym tego roku. W szkole z tej okazji wmurowano pamiątkową tablicę, a młodzież otrzymała sztandar.
"Janusz Kulig był człowiekiem uczciwym, sumiennym, życzliwym dla wszystkich, a zwłaszcza dla młodzieży - powiedziała podczas uroczystości nadania imienia szkole dyrektorka gimnazjum Bogumiła Paszkot. - Był profesjonalistą. Odnosił sukcesy na skalę międzynarodową. Janusz Kulig był wzorem obywatela i sportowca. Wszyscy go znaliśmy. Urodził się w Łapanowie i tu chodził do szkoły. Od dziś będzie patronem naszego gimnazjum. A dla uczniów stanie się wzorem do naśladowania".
Uroczystość odbyła się w szkolnej sali gimnastycznej, w której wyłożono liczne puchary i dyplomy Janusza Kuliga, wywalczone przez niego na trasach rajdowych. Był wielokrotnym mistrzem Polski i wicemistrzem Europy. Na uroczystość przybyli m. in. senatorowie, posłowie i rajdowi koledzy Kuliga.
"Jestem dumny, że na patrona szkoły wybraliście właśnie Janusza Kuliga - stwierdził znakomity przed laty kierowca rajdowy Sobiesław Zasada. - Janusz odnosił duże sukcesy, ale to nie był tylko łut szczęścia. To był efekt przede wszystkim jego ciężkiej pracy, a także wytrwałości oraz odwagi. To dobry wzór do naśladowania dla młodzieży".
Patrona łapanowskiego gimnazjum wybrała młodzież szkolna, ich rodzice oraz nauczyciele w tajnym głosowaniu. Oprócz Kuliga kandydatami na patrona szkoły byli królowa Jadwiga oraz Wincenty Witos. W głosowaniu zdecydowanie zwyciężył Janusz Kulig. Rada Gminy uszanowała wyniki wyborów i w formie uchwały nadała szkole imię znakomitego rajdowca.
Podczas uroczystości wręczono młodzieży szkolnej sztandar. Odsłonięto także tablicę pamiątkową, na której znajduje się płaskorzeźba z wizerunkiem Janusza Kuliga oraz napis powtarzanego przez niego często motta: "Wiem jedno - uczę się wciąż". Tablicę odsłoniła wdowa Agnieszka Kulig, która przybyła na uroczystość z dwoma córkami Pauliną i Julią. Obecni byli również rodzice Janusza Kuliga.
"Jest to bardzo wzruszająca uroczystość, ale zarazem ogarnia mnie wielki żal, że nie ma już między nami Janusza, wspaniałego człowieka, męża i ojca - powiedziała Agnieszka Kulig. - Chciałam podziękować mieszkańcom Łapanowa za to, że pamiętają o Januszu i w ten sposób uczcili jego pamięć".
Przed uroczystością na cmentarzu w Łapanowie, gdzie leży Janusz Kulig, złożono kwiaty.
(sk/pap)

foto: Marek Wicher

 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

              Album  - JANUSZ KULIG

Po przez oficjalną stronę internetową poświęconą pamięci Janusza Kuliga - www.kulig.pl, można nabyć Album poświęcony temu wspaniałemu kierowcy. Dodatkowo będą dostępne inne gadżety, takie jak: koszulki z logo fundacji czy plakaty z wizerunkiem nieodżałowanego Mistrza. Całkowity dochód ze sprzedaży zasili konto Fundacji im. Janusza Kuliga. „Historia powstania niniejszego albumu, do pewnego momentu, była opowieścią Janusza Kuliga o samym sobie; pierwszą próbą podsumowania tego co udało mu się osiągnąć w sportowym życiu. To prawdziwa historia chłopaka urodzonego w małym Łapanowie na południu Polski, konsekwentnie realizującego marzenia o rajdowych gwiazdach. Opowieść, która miała mieć swój ciąg dalszy . W chwili śmierci Janusza w piątek 13 lutego 2004 książka ta była prawie gotowa; materiały miały zostać wkrótce przekazane do druku. Naturalnym było, że pojawiło się pytanie – Co dalej z zrobić z tym zbiorem zdjęć i tekstów, wcześniej przejrzanym i zaakceptowanym przez Janusza?. Osoby zaangażowane w ten projekt, jednomyślnie uznały, że nie wolno ingerować w zaakceptowaną wcześniej przez Janusza formę, zawartość i treść. Zaś jedyne możliwe zmiany to próba pozyskania dodatkowych materiałów fotograficznych, telewizyjnych dostępnych w prywatnych archiwach przyjaciół Janusza - tak by stała się to pełna opowieść o dzielnym, nietuzinkowym człowieku . Tak tez wszyscy uczyniliśmy.
Album to 160 stron w formacie A4 + 12 rozkładówek

Dodatkiem do albumu jest płyta DVD, która zawiera:

  • materiał dla TVN ukończony na dwa
  • pierwszy materiał telewizyjny dotyczący Janusza (Clio Maxi)
  •  tygodnie przed wypadkiem
  • teledysk rajdowy Mix
  • cztery on-boardy (Turcja, Antibes, Polska)”
     

            Copyright © 1993-2006 Polish Automobile Club of America. Autoklub Polski Chicago . Wszystkie Prawa Zastrzezone.
                                     Comments or questions about this website please write to :
autoklub5@yahoo.com