historia | zarząd | galeria zdjeć | regulamin rajdów |
    

                                 Maciej Wislawski  w  Chicago 

Wspomnienia miłe i drastyczne znanego pilota rajdowego Macieja Wisławskiego na spotkaniu z Polonia, które odbyło się w środe 1-go października 2003 w Accent Cafe. Pierwsze typowe pytanie to najmilej wspominane wydarzenia i najbardziej dramatyczne, które utkwiły w pamieci Macieja Wisławskiego. Najmilej i najweselej wspomina jubileuszową uroczystość 30-lecia Stomilu-Olsztyn gdzie zostali zaproszeni  jako goście honorowi -Krzysztof Hołowczyc i Maciej Wisławski. Po bardzo udanym starcie na Rajdzie Argentyny gdzie po raz pierwszy załoga polska trafiła na siódme miejsce w klasyfikacji Rajdowych Mistrzostw Świata gdzie jednym z ich sponsorów był właśnie Stomil- zakład opon. A żeby ta uroczystość jubileuszowa dobrze wypadła organizatorzy wpadli na genialny pomysł zorganizowania rajdu samochodowego dla dziennikarzy. Na tą uroczystość zostało zaproszone odpowiednie grono dziennikarzy motoryzacyjnych i nie tylko.  

 

Przed rozpoczęciem rajdu odbyła się konferencja prasowa, na której dyrektor Stomilu Jan Gębek przedstawił krótko świetlaną przyszłość zakładu i zaproponował zadawanie pytań o rajdzie do gości honorowych. Jeden z dziennikarzy zadał pytanie do Krzysztofa –„jakim jeździ samochodem na codzień?”- Subaru Impreza GT, napęd na cztery koła, turbo i zaczyna opowiadać....Następne pytanie pada do Maćka –„a jakim Pan, Panie Maćku jeździ samochodem na codzień?” -Ja nie mam zmyślnych samochodów –mówi Maciej- ja jeżdżę samochodem , który nazywa się syrenka ale z grudnia 88 –i tak podbiłem jej walory, bo to prawie z 89 roku. Jeżdżę tym samochodem z premedytacją, bo szukam przyjemności w jeździe i nie idę na łatwiznę. Samochód ten dostarczał mi dużo przyjemności i przygód. Jedną z nich –mówił – to jednego dnia jadę do Warszawy ze Skierniewic i w pewnym momencie na takim łuku, patrzę, odjechało mi koło

 

 Znalazłem tylko jedną śrubę, ale miałem klucz od świecy, za pomocą którego udało mi sie jakoś zamontować to koło z powrotem. Jeździłem sobie tak parę tygodni, aż trafił mi się kupiec na tą syrenkę, ustaliliśmy cenę... no ale moja wrodzona uczciwość nie pozwoliła mi, żeby nie powiedzieć temu kupującemu, że jak będzie poszukiwał kiedyś tego klucza do świec, to może go znaleźć w przednim wahaczu, bo jest on tam chwilowo użyty”. I tą właśnie opowieścią rozbawiłem dziennikarzy i udało mi się ich zainteresować, ludzi których nie jest łatwo zainteresować. Jest to najmilsze wspomnienie z mojej ponad 20 letniej kariery w tym sporcie. Przejdźmy teraz do opowieści niezbyt przyjemnych. Dla zawodników startujących jest to uczucia bardzo niemiłe, zostawiające skazę na psychice. Każdy startujący marzy dojechać szczęśliwie do mety i zdobyć jak najlepsze miejsce. Ale

 

zdarzają się wypadki, przypadki zazwyczaj na wskutek jakiegoś tam lekkiego błędu czy to kierowcy czy też pilota. Jednym z takich dramatycznych przypadków był na Rajdzie Niemieckim. Już na torze czułem, że śmierdzi paliwo, ale jednak nie zwróciliśmy na to uwagi, bo w takim rajdowym samochodzie wszystko śmierdzi i nie wiadomo co, czy

 

sprzęgło, czy hamulce, czy  benzyna, czy też oleje, tam wszystko jest tak rozgrzane i poddane pod ekstremalne obciążenia. Dopiero zorientowaliśmy się na jakieś 300m przed metą odcinka specjalnego, że gdzieś tam ta benzyna się lekko wylewa, bo kiedy dochodziliśmy z prędkością 170-180 km/godz. do nawrotu, taki lewy-prawy (tj. obrót 180 stopni do tyłu, krótka prosta i prawy) i wtedy musieliśmy przyhamować do 60km/godz, bo taki nawrót robi się na około 50-60km/godz, to wtedy

 

nastąpiła taka koncentracja tej benzyny, że nastąpiła eksplozja i samochód stanął w płomieniach. Wyskoczyłem z tego samochodu, bo to naturalny odruch każdego człowieka, że się szybko ucieka od niebezpieczeństwa i krzyczę do Holka, żeby jak najszybciej wysiadał z tego auta, bo zaraz ta kula ognia zajmie środek samochodu. Udało nam się wyjść cało z tych płomieni. Pamiętam również, że resztkami zdrowego

 

rozsądku wróciłem się do samochodu i wsadziłem głowę do środka, a byłem w kombinezonie żaroodpornym,  i jeszcze jakby ostatkiem trzeźwości oceny sytuacji wyjąłem wszystkie nasze dokumenty, jak prawo jazdy, papiery rajdowe, bo jak wiadomo, pilot zawsze trzyma taką teczkę z dokumentami, bo cała księgowość jest na głowie pilota. Wsadzając głowę w tą kule ognia i w tym samym momencie jak się podnosiłem,  ktoś zrobił mi zdjęcie.

 
I to zdjęcie zostało zamieszczone jako zdjęcie miesiąca w gazecie bardzo prestiżowej „Motor i Sport” i  w taki to sposób zostałem uhonorowany. Następne niezbyt przyjemne przeżycie miało miejsce na Rajdzie w Bułgarii. Byłem jako wypożyczony pilot wraz z Kuzajem.

 

Mieliśmy gdzieś około 80% zrobionego rajdu, zostało nam może z dwa odcinki specjalne i nagle ja dyktuje do Kuzaja prawy3 (a jest to zakręt pod kątem prostym), a on jakby nie odebrał moich informacji i wpada za szybko w  zakręt. W tym momencie wiedziałem, że nie mamy szans wyjść z niego cało. Kuzaj melduje się w ten zakręt dużo za szybko i samochód zaczyna się obracać i nagle potężny huk i uderzenie tyłem samochodu w jedno jedyne drzewko jakie tam było. Szczęśliwie dojechaliśmy do mety odcinka specjalnego ale nie mieliśmy szans jechać dalej, walczyliśmy do końca.

 
Zdjecia wykonal Adam Malinowski

Ten motyw drzewa, a miałem ich parę, głęboko zakorzenił się w mojej świadomości i bardzo dokładnie pamiętam co przeżyłem i dzięki temu mogę się podzielić z wami swoimi przeżyciami. Na spotkaniu w Accent Cafe atmosfera była wspaniała, choć lekko trzymająca w napięciu po  wspominaniu  przez Maćka Wisławskiego swoich przygód. Publiczność była dość spora i miała okazję porozmawiać z naszym honorowym gościem na różne tematy związane z rajdami.  Na zakończenie Maciej podziękował organizatorom za wspaniały wieczór i wręczył prezesowi Automobil Klubu niedawno wydana książkę Juliana Obrockiego „Rajdy samochodowe”. Następne pożegnalne spotkanie odbędzie się na Rajdzie Samochodowym „Jesień 2003” w Wisconsin Dells.                                                             

Rzecznik prasowy Automobilklubu

Renata Maliszewski

 

___________________________________________________________________________
         Copyright © 1993-2006 Polish Automobile Club of America. Autoklub Polski Chicago .Wszystkie Prawa Zastrzezone.
                                       Comments or questions about this website please write to: autoklub@aol.com