Film z Holka pokazowki "Holek
w Mitsubishi Lancer EVO VIII"
Uwaga film ma 13 MB.

Krzysztof Holowczyc w Chicago
Spotkanie w Accent Cafe 12 pazdziernika 2003
Spotkanie z “Hołkiem” w Accent Cafee, odbyło się w Niedzielę 12-go
Października w super atmosferze. Krzysztof Hołowczyc przybył do Chicago
na specjalne zaproszenie Polish Automobile Club of America. Przybył on
między innymi dlatego, że niedługo odbędzie się ostatnia eliminacja w
mistrzstwach USA, nie będzie brał w niej udziału ale chciałby wziąść
udział w rozmowach, dotyczących ewentualnych startów w przyszłym
sezonie.

Na spotkanie przybył konsul handlowy Mariusz Jakubowski wraz z małżonką
Danutą, wiele innych gości i dużą ilością fanów. Krzysztof
wspomniał o wesołych przygodach rajdowych jak również odpowiadał na
liczne pytania, ale zanim to nastąpiło dał parominutowy pokaz swojej
jazdy. Publiczność zgromadziła się na pobliskim parkingu żeby oglądnąć
krótki odcinek specjalny w wykonaniu Krzysztofa na Mitsubishi Lancer Evo
VIII.

Pare ostrych zakrętów, skręt wokół swojej osi tzw. donac, zostawiając za
sobą na asfalcie czarne ślady zdartych opon w krztałcie kól i ósemek
oraz dymu unoszącego się w powietrzu. Coś wspaniałego, zapierający dech
i trzymający w napięciu, czy wyrobi się na zakręcie na tak małym placu.

Ale to była pestka w porównaniu z trasami rajdowymi po których jeździ.
Niesamowita precyzja, każdy jego ruch kierownicą opanowany do perfekcji
i wcale się nie dziwie, że jest on Mistrzem Polski i Mistrzem Europy w
rajdach samochodowych.Jedną z jego wesołych wspomnień było, kiedy
przesiadł się z WRC na N-kę na rajdzie szweckim, gdzie jechał wraz z
pilotem wynajętym od Skandynawców EvoVII, przejechali wraz z pilotem

odcinek specjalny i spojrzeli po siebie i w pewnym momencie pilot go
zapytał- „słuchaj, czy mógłbyś trochę nacisnąc ten gaz?”- a on na to-
„ale on jest cały czas oparty o podłogę, mam go do dechy, więc może
traktujmy to jakbyśmy jechali na treningu”- no tak – odzywa się pilot-
„ale na treningu jeździmy szybciej...” Na tym odcinku specjalnym zdobyli
2 czy 3 miejsce w tej N-ce, czyli że jechali dość szybko, ale bez żadnej
satysfakcji i frajdy. Krzysztof mówi-„dla mnie po jeżdżeniu WRC przez
wiele sezonów i przesiadka na N-ki to jak jeździć wierzchowcem i nagle
wsiąść na osła.... Opowiadając o smutnych przeżyciach- mówi – „Jeden z
takich ciężkich wypadków, który zmienił moje życie. Jedziemy na jednym z
odcinków specjalnych i wylatujemy z drogi przy prędkości może
170km/godz.i nagle 40-50 metrów przed nami ściana drzew, dzielą nas
ułamki sekundy i to było niesamowite ile różnych myśli mi przebiegło
przez głowę. Za chwilę taki charakterystyczny „bum” i zarys drzewa...nie
czułem uderzenia, nie czułem bólu, nie wiedziałem gdzie jestem, nagle
wszystko zrobiło się takie ciche i na chwilę straciłem świadomość. Po
chwili patrzę, klatka wygięta, jednej, drugiej szyby nie ma, ale coś tak
za mocno wieje, oglądam się do tyłu, a tam urwany cały tył samochodu. I
właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, że jest bardzo łatwo zginąć jeśli się
nie zna granicy. Cała sztuka mistrzów polega na tym, że trzeba jechać
99.9% cały czas w jednakowym tępie, a nie na zasadzie, że dwa zakręty
przejedzie się do oporu, a później zwalnia tępo. Jest to bardzo trudne,
ale nawet jadąc ciut wolniej niż się wydaje że można, można osiągnąć
fantastyczne wyniki. Na zakończenie spotkania Wojciech Wielich poprosił
o podpis Krzysztofa Hołowczyca na pięknym talerzu z wizerunkiem
pierwszego samochodu rajdowego Krzysztofa, Fiata 126P i wręczył
prezesowi klubu Markowi Pilchowi. Również Krzysztof Hołowczyc podpisał
akces przynależności do Polish Automobile Club of America.
Rzecznik prasowy
Automobilklubu
Renata Maliszewski
Autor zdjec -
ADAM MALINOWSKI




Copyright © 1993-2006
Polish Automobile Club of America. Autoklub Polski Chicago .Wszystkie Prawa Zastrzezone.
Comments or questions about this website please write to:
autoklub@aol.com |